b_150_100_16777215_00_images_duze6_laznia.jpg

Miejsce służące głównie utrzymaniu higieny ciała.

Trzeba przyznać, że różnie z tą higieną bywało na przestrzeni wieków.

Starożytni Grecy i Rzymianie bardzo dbali o czystość. Uważali, że częste kąpiele nie tylko czyniły ich bardziej atrakcyjnymi, ale przede wszystkim zapewniały im zdrowie.

Za orędownika higienicznego stylu życia, uważano wielkiego lekarza epoki antycznej, Hipokratesa. To wtedy ponoć powstało powiedzenie: w zdrowym ciele zdrowy duch.


Do swojej dbałości o higienę, starożytni wykorzystywali właśnie łaźnie. Oprócz kąpieli, łaźnie stały się miejscem spotkań, to tutaj kwitło życie towarzyskie.
Z czasem starożytne publiczne łaźnie stały się czymś na kształt dzisiejszych centrów handlowych – można się w nich było nie tylko umyć, ale i zjeść, zagrać w kości, odpocząć przy dobrej książce, flirtować, i uprawiać politykę. Odwiedzający zaczęli spędzać w nich coraz więcej czasu.
Było to miejsce, gdzie zacierały się różnice społeczne - korzystali z nich nie tylko biedni, ale i bogaci.

Publiczne kąpiele miały swój niepowtarzalny klimat, dlatego tak często korzystali z nich bogacze, mimo, iż posiadali łazienki w domach. łaźnie rzymskieTakiej rozrywki nie można było się zrzec, tak po prostu. Zwłaszcza, że łaźnie cieszyły się popularnością wśród artystów. Niejeden z korzystających mógł odnaleźć się na obrazie i z dumą pokazać go znajomym.

Świat antycznych łaźni skończył się wraz z nadejściem chrześcijaństwa. Położono kres bezbożnym wspólnym kąpielom kobiet i mężczyzn, konsekwentnie zamykając hedonistyczne świątynie higieny.

Ludzie przestali dbać zupełnie o higienę.

Kościół starał się, żeby odstręczać ludzi od czystości ciała - im ludzie bardziej brudni i śmierdzący, tym mniejsza ochota na zbliżenie. Biskupi chrześcijańscy kąpiel zaczęli kojarzyć z pogańskim hedonizmem i grzechem, dlatego zalecali, by wizyty w łaźniach były szybkie i skupione na aspekcie higienicznym.
Zmasowana krytyka kąpieli zaczęła się w III wieku, wraz z pojawieniem się ascetycznych pustelników. Żyjący na przełomie IV i V wieku św. Hieronim twierdził, że ten, kogo chrzest oczyścił, nie musi się kąpać po raz drugi.
Często poza chrztem i rytualnym zamaczaniem palców w święconej wodzie przy wejściu do kościoła, jedynym kontaktem człowieka z wodą było mycie zwłok przed złożeniem do grobu.

Muzułmanie z niesmakiem wspominali o tym, że chrześcijanie cuchną. Ci jednak nie odczuwali dyskomfortu, gdyż - jak mówił św. Bernard - tam, gdzie wszyscy śmierdzą, nie czuć nikogo.

Nasz nos ma zdolności adaptacyjne i przyzwyczaja się do najgorszych smrodów.

łaźnie delfickieOkoło XI wieku publiczne łaźnie znów zaczęły się nieśmiało pojawiać. W miastach zachodniej Europy otwierano publiczne łaźnie wzorowane na hamamach (łaźniach tureckich), w Rosji zaś znano banie.
Te skromne, wyposażone w drewniane balie łaźnie średniowieczne, stały się na powrót miejscem kąpieli oraz zmysłowych przyjemności.
W 1292 roku, w liczącym 70 tysięcy mieszkańców Paryżu, działało 26 łaźni. Większość z nich było jednocześnie domami publicznymi, ale to domy kąpielowe w Szwajcarii i Niemczech słynęły z nonszalancji w przestrzeganiu skromności, gdyż kobiety i mężczyźni kąpali się tam razem.

Kiedy w XIV wieku w Europie rozszalała się epidemia czarnej śmierci czyli dżumy, która uśmierciła jedną trzecią mieszkańców Europy, król Filip IV w roku 1348 kazał paryskim uczonym zbadać przyczyny zarazy.
Według nich jednym z najbardziej negatywnych czynników były gorące kąpiele - rozpulchniona skóra i otwarte pory łatwiej ponoć wchłaniały szkodliwe miazmaty.
Stopniowo zaczęto zamykać łaźnie (przez co czarna śmierć zbierała jeszcze większe żniwo, gdyż pleniły się przenoszące ją pchły), a woda, zwłaszcza ciepła, stała się głównym wrogiem.

łaźniaBył to początek najbrudniejszego w dziejach Europy okresu. Przez kolejne dwa wieki ludzie jak tylko mogli unikali wody - myto tylko te części ciała, które było widać, czyli twarz i dłonie, resztę brudnego ciała skrzętnie ukrywano.
Wierzono, że warstwa brudu zapewnia zdrowie, chroniąc przed morowym powietrzem, dlatego do podstawowych wymogów ówczesnej higieny należała sucha toaleta polegająca jedynie na zmianie bielizny.

Moda na czyste ciało nieśmiało wracać zaczęła w wieku XVIII, kiedy modne stały się kuracje u wód.
Pojawiła się wtedy również moda na kąpiele w morzach, picie wody mineralnej oraz pobyty w kurortach i uzdrowiskach.
To właśnie uzdrowiska przyczyniły się do tego, że woda wróciła do łask, szczególnie zimna, pojawił się termin hydroterapia, którą promował Vincenz Priessnitz (od jego nazwiska pochodzi nazwa prysznic).

łaźnia rzymskaCoraz powszechniejsze zaczęły stawać się budowane w bogatych domach łazienki z bieżącą wodą, wanną oraz natryskiem.

Biedota nadal myła się rzadko albo wcale, twierdząc, że częste mycie skraca życie.
Brak higieny sprawiał, że dzielnice robotnicze nawiedzały kolejne epidemie duru, tyfusu i cholery.
W połowie XIX wieku budowano co prawda publiczne łaźnie i pralnie, ale okazało się, że biedota wcale nie ma ochoty na kąpiele.


Dopiero kiedy łazienka przestała być luksusem w wieku XX, zaczęto na powrót dbać o higienę całego ciała  

Testy z BRD | Znaki drogowe | BRD 24 | Karta rowerowa | Karta rowerowa - to proste | Wiersze miłosne | 1000 pytań